kulturaonline

Adam Golec »

80/ 28.11.-16.12.2016

Aranżacja przestrzenna wystawy: Janusz Różański/ otwarte: wt-pt 12-18, sob 12-15

Urodziny prof. Jerzego Vetulaniego to wydarzenie, które wpisało się na stałe w towarzyskie życie Krakowa. To również niezwykłe zjawisko socjologiczne. Hucznie obchodzone od początku lat 50. zawsze gromadziły najciekawsze osobistości z różnych kręgów. Na swoje osiemdziesiąte urodziny Vetulani zaprosił fotografa Adama Golca, przez wiele lat związanego z „Gazetą Wyborczą”, od kilku lat freelancera. Zaproponował mu wykonanie fotorelacji przyjęcia, które niewątpliwie, zarówno pod względem skali, jak i zgromadzonych osób, miało nikłą szansę powtórzenia – stanowiło zatem dość unikatową okazję dla fotoreportera.

 


Golec podjął się zadania – sam zaproponował jednak koncepcję inną od zwykłego, przypadkowego „pstrykania” w tłumie. Przez cały wieczór fotografował przychodzących i wychodzących z mieszkania gości w towarzystwie gospodarza w mini-studio fotograficznym zorganizowanym w  mieszkaniu sąsiadów. Zapraszał ich do ustawienia się na tle tła wykonanego specjalnie na tę okazję przez Iwonę Siwek-Front. Kilka godzin intensywnej pracy przy stworzeniu studio, a następnie uwiecznianiu balowiczów zaowocowało powstaniem niezwykle ciekawego, niebagatelnego zbioru fotografii, których wybór prezentujemy podczas wystawy „80” w Galerii Olympia.

To nie tylko portret zbiorowy, a raczej seria portretów – naukowców, artystów, przedsiębiorców, urzędników, studentów – jednym słowem: przyjaciół, ale w wielu przypadkach uchwycenie interakcji

i emocji, które towarzyszyły spotkaniu w tamtym momencie. Spontaniczne gesty i wyrazy twarzy, spojrzenia – te wymowne, wprost do kamery, i te skierowane niby mimochodem, w bok. niektórzy zachowywali dystans, stali prosto.

Reportaż jest zatem cenny nie tylko ze względu na walor historyczny. Oczywiście, to dokumentacja wspaniałego wydarzenia, jednak nawet odjąwszy kontekst sytuacyjny – to dobrei poruszające fotografie

Większość ze sportretowanych to bliscy przyjaciele profesora Jerzego Vetulaniego, ze znaczną częścią zna się po kilkadziesiąt lat. Są przyjaciele z pracy, czyli Zakładu Biochemii Instytutu Farmakologii Polskiej Akademii Nauk, są artyści Piwnicy pod Baranami, sąsiedzi, jest w końcu rodzina – kuzyni z Krakowa i Poznania. Poza seniorami jest też jednak całkiem spory zasób młodej krwi – to głównie studenci, aktywiści, organizatorzy festiwali, animatorzy krakowskiego życia kulturalnego.

Te urodziny to fenomen w dzisiejszych czasach, gdy celebracje tego typu osoby znaczące i znane organizują w przestrzeni zewnętrznej; najczęściej w luksusowych klubach, restauracjach czy hotelach.

Fotografie Adama Golca wykonane podczas urodzinowej imprezy profesora Vetulaniego, 23 stycznia 2016 roku,  to obrazy o dużej ekspresji, charakterne, z żyłką spontaniczności, zarazem zachowujące jednolity ton i stylistykę. Mamy bliższe i dalsze plany – autor musi uchwycić zarazem portret – a zatem emocje wyrażone na twarzy, jak i zarejestrować kontekst sytuacyjny. Ten bywa całkiem niezwykły – na przykład wtedy, gdy poza ludźmi pojawiają się nagle w studio pies i kot. Sposób ujęcia fotografowanego decyduje o tym, czy sprawia on wrażenie postaci monumentalnej, czy raczej drobnej, ledwo zaznaczającej się na wielkim tle.

Wszystkie kadry mają duży walor autentyczności. Po pierwsze – nie jest to zwykły portret studyjny wykonywany na zamówienie. Goście musieli mieć świadomość, że będą fotografowani, ale raczej nie nastawiali się na to w sposób szczególny, tym bardziej, że w perspektywie mieli cały wieczór zabawy, spotkań i dyskusji. Po drugie – fotograf nie miał dużo czasu na ustawianie, modelowanie, korektę kadru, nie wspominając już o charakteryzacji i innych zabiegach mających zazwyczaj na celu „upiększenie” fotografowanego. Sam fakt, że gospodarz występował na zdjęciach z niemal wszystkim gośćmi ramię w ramię sprawia, że nie wydają się oni skrępowani. Nikt ich nie zmuszał do pozowania, nie wpychał na siłę przed obiektyw.

Mimo spontanicznego charakteru reportażu zdjęciom nie można odmówić nic, jeśli chodzi o stronę techniczną. Postaci na zdjęciach są wyraźne i dobrze oświetlone. Te portrety kipią kolorami. Intensywna czerwień i zieleń tła wydobywa wyraźne sylwetki ubranych zazwyczaj na czarno-biało gości. Ta kolorystyka lepiej chyba oddaje atmosferę tamtego wieczoru, pełnego życia, energii, dobrych emocji, niż zrobiłby to oparty na szarościach, brązach i wysokich szumach reportaż z chaotycznego, kłębiącego się tłumu gości.

Wystawa zrealizowana w ramach umowy z Gminą Miejską Kraków.

http://www.krakow.pl/