kulturaonline

Andrzej Kowalczyk »

Prawda o bajce. Malarstwo, obiekty, rysunki 1994-2016/ 20.09.– 18.10.2016

kuratorka: Anna Baranowa

Tytuł wystawy Prawda o bajce pochodzi od jednej z najnowszych prac z cyklu Pneumatofory, który został niedawno zainicjowany.. Kowalczyk opowiada środkami wizualnymi własną bajkę – o dorastaniu, o wędrówce, o głodzie tworzenia, przyjaźni i miłości. Wystawę otwierają rysunki z lat 90., które powstały w związku ze spektaklem Vive la foresta a zamykają prace ruchome i „pneumatyczne” z bieżącego roku. Pokaz uzupełniają obiekty teatralne i zapis filmowy z wybranych spektakli. 

 

Andrzej Kowalczyk – artysta multimedialny – jest znany przede wszystkim jako aktor Teatru Cricot 2. Wystawia od niedawna. Przełomem dla jego samodzielnej aktywności artystycznej stało się ubiegłoroczne stulecie Tadeusza Kantora i świadomość zbliżających się tej jesieni 60. urodzin. Artysta mówi: „Mam 60 lat i teraz mogę wszystko”. To wyznanie jest bardzo krzepiące! Niejedną i niejednego z nas dotyka „ageizm”, którego w Polsce – owładniętej kultem młodości – doświadczamy bardzo wcześnie. Wedle tych dyskryminujących standardów już kobiety 35-letnie powinny czuć się stare. Mężczyźni mają taryfę ulgową – ich młodość przedłużona jest o 10 lat. Nie ma zgody na tę dyskryminację. Wielu pomaga ewangeliczna zasada „młodości serca”, która daje nadzieję na dobrą formę przez długie lata życia.

Andrzej Kowalczyk podchodzi do swojego jubileuszu tyleż serio, co z przymrużeniem oka. Traktuje go jako wyzwanie, ale też pamięta o baśni Braci Grimm Czas żywota, w której czas życia po 60-tce nazywany jest okresem małpim. Wedle tej koncepcji: „Człowiekowi mętnieje umysł, robi się durny i wyprawia głupie rzeczy, i staje się pośmiewiskiem dzieci”. Jaki z tego morał? Kowalczyk wyciąga naukę pozytywną i wreszcie w pełni oddaje się własnej twórczości.

Tym samym dołącza do tych członków trupy Kantora, którzy nie ograniczali się do teatru. A było ich wielu. Kantor popierał te działania, o czym świadczą choćby trzy wystawy zbiorowe, które zorganizował dla swoich aktorów – „artystów z kręgu Teatru Cricot 2” (w Rzymie i Mediolanie w 1979 i w Krakowie w 1981). Kowalczyk nie pracował wtedy jeszcze w zespole, ale był zapatrzony na te wielorakie możliwości rozwoju przy Kantorze, przede wszystkim śledząc aktywność Teresy (starszej siostry) i Andrzeja Wełmińskich. Z nimi też budował doświadczenia teatralne po roku 1990 – który wraz ze śmiercią ich mistrza stanowił trudną cezurę artystyczną i życiową. Kowalczyk próbował stanąć na swoim, realizując w 1995 spektakl plenerowy w Szwecji Vive la foresta. W roku 2009 podejmuje pracę nad swoimi obrazami-obiektami, które są połączeniem malarstwa, dowcipnego bricolage'u i poważnych zabiegów inżynierskich. Obrazy Kowalczyka muszą się poruszać, brzęczeć, oddychać. Bezruch jest wrogiem artysty. Nie dają mu też spokoju idee teatralne, domagające się coraz bardziej realizacji i krystalizujące się ostatnio pod szyldem Teatr 52 Hz. Ten teatr dopiero się tworzy, ale warto życzyć jego animatorowi powodzenia!

Zafascynowana tym twórczym przyśpieszeniem, które uważnie obserwuję od ubiegłego roku, proponuję wystawę urodzinową w galerii Olympia na krakowskim Podgórzu. Jej domowy, salonowy charakter dobrze koresponduje z klimatem mieszkania na Studenckiej, gdzie rodzą się i materializują pomysły jubilata. Jest to też miejsce spotkań roboczych i towarzyskich coraz liczniejszej grupy jego zwolenników, bo jak mało kto zaraża teatrem i pasją tworzenia. Andzik Kowalczyk kończy 60 lat i nareszcie może robić to, co chce i umie najlepiej. Warto to uczcić!

Przy okazji urodzin aż się prosi, aby sięgnąć do motywów związanych z dzieciństwem, stale przecież obecnym u artysty jako temat i inspiracja. Tytuł wystawy Prawda o bajce pochodzi od jednej z najnowszych prac z cyklu Pneumatofory, który został niedawno zainicjowany.. Kowalczyk opowiada środkami wizualnymi własną bajkę – o dorastaniu, o wędrówce, o głodzie tworzenia, przyjaźni i miłości. Wystawę otwierają rysunki z lat 90., które powstały w związku ze spektaklem Vive la foresta a zamykają prace ruchome i „pneumatyczne” z bieżącego roku. Pokaz uzupełniają obiekty teatralne i zapis filmowy z wybranych spektakli. Można się dzięki tej wielości mediów przekonać, że wyobraźnia artysty nawiedzana jest przez wciąż powracające tematy, formy i postaci.

Fascynujące są między innymi przekształcenia „kubika” – formy przestrzennej o charakterze archetypicznym. Dla Kowalczyka, który z wykształcenia jest architektem, kubik stanowi punkt wyjścia do kształtowania przestrzeni. Powinien kojarzyć się z czymś stabilnym. Jednak na naszych oczach – w rysunkach, w obrazach, na scenie – forma ta, złożona z dwunastu jednakowych odcinków, rozmaicie łączonych, przekrzywia się, rozpada, by znów osiągać niełatwą i nieoczywistą stabilność. W ostatniej etiudzie teatralnej, zrealizowanej podczas warsztatów w Cricotece, „kubik” ma byt podwójny. Może być ramą dla wielopostaciowych scen, lub po rozłożeniu tworzy labirynt „błędnej drogi”. W twórczości Kowalczyka nic nie jest oczywiste. Bo taka jest prawda o bajce, którą jest każde życie.

 

Anna Baranowa