kulturaonline

Dominik Borkowski »

Paranoidalne myśli twoje i moje | 27.IV – 22.V.2010

Minimalizm Borkowskiego to formalna prostota, dążenie do znakowości oraz indywidualizm przy jednoczesnej fascynacji tym, co niedoskonałe, ułomne. Za pomocą owych minimalnych środków artysta tworzy mroczne bajki o zmaganiu się z rzeczywistością.

Dominik Borkowski jest przede wszystkim malarzem. Artysta wypracował sobie charakterystyczny styl, cechujący się syntetyzmem wypowiedzi. Jest to szczególnego rodzaju malarski minimalizm. Nie należy jednak łączyć Borkowskiego z minimalizmem jako nurtem w sztuce zrodzonym w drugiej połowie XX wieku, gdzie syntetyczność myślenia skorelowana była z formalnym puryzem, zacieraniem indywidualnego „głosu artysty”, sterylnością. Minimalizm Borkowskiego to formalna prostota, dążenie do znakowości oraz indywidualizm przy jednoczesnej fascynacji tym, co niedoskonałe, ułomne. Za pomocą owych minimalnych środków artysta tworzy mroczne bajki o zmaganiu się z rzeczywistością. Widoczne odwołania do estetyki komiksu oraz motywy odnoszące się tzw. „dziecięcej wyobraźni” kontrastują z pesymizmem wypowiedzi, ciężarem doświadczenia emanującym z prac. Połączenie wspomnianych perspektyw najwyraźniej odnajdujemy w obrazie „Don Kichot”, gdzie błędny rycerz dosiada konika na biegunach. Wszystkie niemalże obrazy Borkowskiego malowane są paletą szarości, która podkreśla vanitatywne elementy ekspozycji. Najsilniej objawiają się one w serii obrazów „z głową”. Formuła portretu została tu wykorzystana do ukazania nie tyle złożoności ludzkiej psychiki ile pustki, w której zacierają się biograficzne i indywidualne cechy jednostki. Ukazują lukę w doświadczaniu siebie, lacanowską „symboliczną kastrację” prowokującą pytania typu „Dlaczego jestem tym, kim mówisz, że jestem?”. Powiedzenie, iż są to obrazy krytykujące współczesną kulturę to słowa na wyrost, nie ulega jednak wątpliwości, iż obecny jest w nich element poczucia zawodu, rozczarowania, chwilami – jak we wspomnianych głowach – negacji. Borkowski nie analizuje kondycji współczesnego społeczeństwa, nie rozlicza się z historią narodu, nie ukazuje też piękna „banalnej codzienności”. Nie uprawia publicystyki. Tworzy indywidualny raport emocjonalnego doświadczania rzeczywistości, którego immanentną cechą jest napięcie pomiędzy wyobrażonym stanem idealnym a doświadczeniem. Klimat, który kreuje Borkowski kojarzyć się może z tym, który obecny jest w powojennej twórczości Andrzeja Wróblewskiego a pojawiający się w nich komizm jest gorzki i cyniczny. Jego elementy w płótnie „Tayson i van Gogh” czy obiekcie „Bug zapłać” nie stanowią kontrapunktu dla pesymizmu pozostałych prac, lecz dopełniają je, czyniąc bardziej wiarygodną całość wypowiedzi. Oprócz malarstwa na wystawie zobaczyć można obiekty: „Prochowiec-spacer”, „Borzek”, „Bug zapłać”. Artysta wykorzystuje banalne, codzienne materiały. Poprzez większą lub mniejszą ingerencję w ich oryginalną strukturę zmienia ich pierwotną funkcję z utylitarnej na czysto symboliczną. Owe „ready-mades” ukazują kulturę pop – której, co zauważa Borkowski, elementem jest dzisiaj również religia – jako potencjalne „źródło cierpień”, nieporozumienia i hipokryzji. Przemysław Chodań