kulturaonline

WYPRAWA »

Robert Motelski/ Wyprawa/ 26.06. - 31.07.2014

Każdy z nas ma pewien problem. Najogólniej ujmując jest to problem, w jaki sposób być ze światem. Z tym, co nas otacza. Otacza nas wiele rzeczy, a tą, do której najchętniej się zwracamy jest przyroda. Natura. Jest w tym naszym do niej zwracaniu się pewien paradoks. Bo uciekamy do niej z naszego codziennego świata, pełnego nienaturalnych problemów, a zarazem jest nam ona obca; bywa, że przeraża nas, nie wiemy, jak się zachować, kiedy wchodzimy w jej rzeczywistość, a jest to przecież rzeczywistość, z której sami kiedyś – jako ludzki gatunek – wyszliśmy.

 

 

 

Dla każdego jest to problem. Nawet dość duży problem, nawet wielki problem, o którym jednak zapominamy, pogrążeni w rzeczywistości swoich problemów. Codziennych, miejskich, życiowych. Jakbyśmy się bali, że nie damy rady uporać się z jeszcze następnym – problemem.

Ten tymczasem jest za miastem. Czasem nawet jest za oknem. Na przykład drzewo. Takie drzewo stojące za oknem informuje nas o tym, że nie jest jedynym drzewem i wzywa do tego, by o nim i o innych drzewach pamiętać. W którymś momencie tygodnia, kiedy jesteśmy wolni od codziennych informacji naszego życia, ta informacja pochodząca od drzewa zmusza nas do zmiany miejsca. Na przykład do tego, żeby się zebrać i zabrać ze sobą rodzinę, albo wybrać się samemu, zabrać coś jeszcze ze sobą, na przykład aparat fotograficzny, i wyjechać do miejsca, które zamieszkują drzewa.

Oglądając obrazy artysty można sobie przypomnieć ten powód, dla którego co jakiś czas wybieramy się na taką wyprawę. Robert Motelski jest malarzem, który wraca do swojego świata, swojej codziennej rzeczywistości, z obrazami rzeczywistości lasu, miejsc rekreacji, wytchnienia, oddechu i przygody. Przywozi ze sobą zdjęcia i filmy, swoiste notatki z pleneru, rodzaj szkicownika z podróży.

Swoim obrazom nie nadaje tytułów. Podpisuje je tylko datą, dla przypomnienia momentu, w którym jakiś szczególny widok utrwalił się w jego pamięci. Jedna chwila. Błysk. Potem ten moment rozciąga się w czasie – potrzebnym na to, by go przenieść na płótno. Ale to, jak długi jest ten czas, nie ma znaczenia.

Dlaczego nie ma? Oto jest pytanie. Być może dlatego, że ten świat, w który wszedł artysta, świat, który zobaczył, którego obraz zabrał ze sobą – za pomocą pamięci, za pomocą zdjęcia, filmu – jest większy niż to, co sam robi. Ten świat natury niepokoi go. Jak? Pozytywnie czy negatywnie? Uspokaja go czy straszy? W swojej pracowni – bezpieczny, ale czy aby na pewno? – przypomina sobie obrazy lasu, łąki, jeziora. Maluje je na płótnie. Mierzy się z nimi.Przyznaje się do swojej niepewności – na przykład pokazując nam ten sam ogień ogniska na różnych tłach: na tle czarnym i na tle białym. Stawia znak zapytania.

Te obrazy, Drodzy Państwo, są znakiem zapytania – znakiem drogowym, który kieruje nasze kroki poza nasze codzienne życie. Na przykład do tego życia, toczącego się codziennie zaraz obok nas w świecie natury, o którym przypomina nam artysta.   

Jan Kawiorski