kulturaonline

Łodź Kaliska »

10 – 29.II.2008 | Instrukcja zabijania sztuki w hołdzie Andy Warholowi dla pieniędzy

2008-II-08 „Zarabianie jest sztuką i praca jest sztuką, a dobry biznes jest najlepszą sztuką” – to słowa Andy Warhola. Jego sztuka jest punktem wyjścia do prac Łodzi Kaliskiej, pokazanych w Galerii Olympia „Instrukcja zabijania sztuki. W hołdzie Andy Warholowi dla pieniędzy”. Prace nasuwają pytanie co wspólnego ma pop art, który zawładnął Ameryką lat 60. z sytuacją polskiej sztuki w roku 2008?

W manifeście „Oda do naroda” artyści sarkastycznie stwierdzają „Andy (Warholu) gdybyś żył w Polsce umarłbyś (nie tylko z głodu)”. To słuszna uwaga, bo trudno porównywać Amerykę, Nowy Jork, który po II Wojnie Światowej stał się stolicą sztuki nowoczesnej i konsumpcyjnym rajem, z państwem, gdzie w latach 60, mimo przecieków ze „zgniłego zachodu” panowała głęboka komuna. Jak porównywać Stany Zjednoczone Ameryki, gdzie słowo komuna przeciętnemu obywatelowi kojarzy się z hippisami, z krajem, w którym niespełna 20 lat po upadku „władzy ludowej” próbuje się wmówić obywatelom, że są otoczeni agentami i zdrajcami prawdziwej Polski. A taka Polska jest katolicka, narodowa, obywatele cenią tradycję i wiedzą, że gdyby nie Żydzi, masoni, liberałowie i pseudo-artyści wszystkie narody by nas szanowały a my stalibyśmy się wielkim mocarstwem … jak Ameryka! I kolonię na Madagaskarze też byśmy mieli. W tym miejscu znów nasuwa się cytat z Andy Warhola dotyczący Ameryki „Wspaniałe w tym kraju jest to, że Ameryka zaczęła swą tradycję tam, gdzie najbogatsi konsumenci kupują zasadniczo te same rzeczy co najbiedniejsi. Możesz oglądać telewizję i zobaczyć Coca-Colę i wiesz, że prezydent pije Colę, Liz Taylor pije Colę i pomyśl, że ty też możesz pić Colę. Cola to Cola i za żadną sumę pieniędzy nie kupisz lepszej Coli od tej jaką pije bezdomny na rogu.” My jednak nie będziemy konsumować Coca-Coli, bo mamy polskie produkty „Pasztet mazowiecki” i „Majonez kielecki”. Nie będziemy jeść zupy Campbell, bo stracimy tożsamość narodową! Koncepcja zabijania własnej sztuki powstała jeszcze w atmosferze IV RP, obsesyjnego podkreślania przez władzę tego co polskie i narodowe. Ledwie minęło kilka lat wolności po „sowieckiej okupacji”, a już chce pozbawić nas polskości Unia Europejska. Ale naszym orężem teraz jest pasztet kielecki, mąka wrocławska i kiełbasa krakowska.Tak więc należące już do klasyki fotografie grupy „Siostry”, „Bitwa pod Grunwaldem”, „Tryumf Geniusza destrukcji” zostały obsesyjnie pokryte zmultiplikowanymi pasztetami i majonezami. Spoglądającą na widza z obrazu „Siostry” atrakcyjną kobietę, zastąpiła uwieczniona w pseudo-dobrotliwym grymasie twarz ojca dyrektora. Andy Warholu umarłbyś z głodu! - nie tylko z braku twojej ulubionej zupy, ale też dlatego, że niełatwo tworzyć w Polsce sztukę nowoczesną w formie i aktualną w treści. Na moją konkluzję „Trudno jest w Polsce młodym artystom”, usłyszałam od członków grupy ripostę „a starym jeszcze gorzej”. Starzy stażem twórcy postanowili więc zamalować cały swój najbardziej znany fotograficzny dorobek multiplikowanymi pasztetami, a także powielonymi wizerunkami muzy Łodzi Kaliskiej - pani Loni. To jakby zmasowany atak grupy na ich własną twórczość. Ciekawe czy dzięki pasztetom sztuka Łodzi Kaliskiej stanie się ogólnie pożądanym produktem? tekst: Anna Leśniak kurator wystawy: Helga Neumann P.S. więcej treści dostępnych w Galerii Olympia