kulturaonline

Łukasz Sławiński »

Even the Son of God Had to Die My Darling | 11.V – 13.VI.2012

Rysunki Łukasza Sławińskiego są niewielkie, nie większe od stref erogennych dojrzałego mężczyzny. Podobają się, choć nie wydaje się, by podobać się chciały. Czasem niedbałe, szorstkie, nakreślone pośpiesznie na kartkach wyrwanych ze szkolnego zeszytu w kratkę. Kokietują samczą nonszalancją oraz młodzieńczą beztroską nieustających wakacji / permanent vacation. Ale podobnie jak Eva, Willie i Eddie w Inaczej niż w raju / Stranger Than Paradise, bohaterowie Sławińskiego spoglądają w pustą, gęstą mgłę gdzieś u wybrzeży fantazmatycznej Florydy. Erotyka siłuje się na rękę z Melancholią,
a ścieżka dźwiękowa niepostrzeżenie przechodzi od pieśni zalotnych ku pieśniom żałobnym.

Źródeł gejowskiego smutku jest sporo. Wyjście poza przypisaną aktem urodzenia płeć oraz heteroseksualny imperatyw skazuje na społeczno-kulturową marginalizację.
W realiach PL_2012 problem krzyżujących, a zarazem wykluczających się identyfikacji (cross-identification) homoseksualisty oraz Polaka-(chcąc-nie-chcąc)-katolika (choćby
w wyniku sukcesji dziedzicznej) skutkuje niemożnością publicznego wyrażenia zysku
i straty. Ramy konwencji nie obejmują nieheteronormatywnych praktyk weselnych ani funeralnych. Niemożność wyrzucenia na zewnątrz straty, a tym samym konieczność noszenia jej w sobie naznacza nasze życie nieustającym brakiem / permanent deficiency. Gejowski smutek jest smutkiem Antygony; tęsknotą za tymi, których kochać nam nie wolno, a wszelka czułość względem nich może być przejawiana jedynie w ukryciu, wbrew zakazom wszelkich aparatów władzy; rodziny i państwa. (Judith Butler)

Brak społecznie zdefiniowanych kategorii nie-heteroseksualisty, które wykraczałyby poza dyskurs medyczny, penitencjarny i sitcomowy skutkuje afiliacjami ku fantazmatom mitologiczno-biblijno-martyrologicznym. W nowożytnej sztuce Europy Zachodniej studium aktu męskiego należy do rzadkich. Wyjątkiem przedstawienia męczeńskiej śmierci Chrystusa oraz św. Sebastiana; bierność zniewolenia; przeszycie miękkości ciała twardością włóczni oraz strzały; siostrzane podobieństwo cierpienia i ekstazy (Kenneth Clark). To wszystko z czasem przejęła homoerotyczna ikonografia, poszerzona w wieku XX losem 15 000 gejów zamordowanych w nazistowskich obozach zakłady na mocy słynnego § 175 niemieckiego kodeksu karnego. Losu o tyle tragicznego, że homoseksualiści jako jedyna grupa ofiar hitleryzmu nigdy nie doczekała się żadnej formy zadośćuczynienia ze strony rządu RFN. Jeden z rysunków Sławińskiego przedstawia młodego chłopaka o aryjskiej urodzie w tradycyjnym portretowym ujęciu en buste z lewego profilu. Na ramieniu ma niepozorny tatuaż – trójkąt zwrócony wierzchołkiem ku dołowi. Rysunek wykonany jest czarnym tuszem na bladoróżowym papierze. Rysunki Łukasza pełne są podobnych, na ogół bardzo subtelnych cytatów i odwołań. Ulegają odbiorcy, pozwalając odczytywać się na tyle głęboko na ile spektator tego pragnie lub na ile sam może sobie na to pozwolić.

Iwo Jasieński