kulturaonline

Make love not war »

Kamil Sipowicz w Galerii Olympia | 03 – 24.IX.2010

Serią nowych prac zatytułowaną Mandalinki Kamil Sipowicz stara się odtworzyć klimat skomercjalizowanej dzisiaj, wywodzącej się z działań beatników hippisowskiej kultury drugiej połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Odbywające się w kontekście ruchów Nowej Ery, często dokonywane w oparach marihuany przewartościowania obyczajowe - pierwotnie w Stanach Zjednoczonych - były asumptem dla wolnościowych dążeń młodych na całym niemalże świecie. Niewielkiemu z początku ruchowi Dzieci Kwiatów z czasem udało się zmienić dominujące wzory kultury, które pozostały aktualne mniej więcej do połowy lat osiemdziesiątych. Hasła pacyfizmu, swobody seksualnej oraz indywidualizmu na stałe zagościły w kulturze Zachodu, straciły jednak na sile. Jedną z przyczyn była postępująca komercjalizacja kontrkultury, kolejną odrodzenie ultranacjonalizmu, religijnego fundamentalizmu oraz militaryzmu legitymizowanego przez sprawujących władzę polityków. Prace Sipowicza przywołują więc „złoty wiek” hippisowskich marzeń o emancypacji jednostki z tradycyjnych struktur rodzinnych, prawa do samostanowienia o sobie, wolnej seksualności, prawa do transcendowania swej osobowości w kierunku wartości niematerialnych, duchowych poszukiwań. Dążenia te przywołuje Sipowicz nie wprost, lecz poprzez symboliczne emblematy: duchowych przywódców z Jezusem i Dalajlamą na czele, wizerunki Buddów, strukturyzujące formę magicznego okręgu kwiaty. Sięgając po wizerunki muzyków kojarzących się z tamtym okresem Sipowicz niejednokrotnie wykorzystuje twórców polskich: mamy tutaj otoczonych Martynę Jakubowicz, grupę Blackout, Niemena, Maanam. Formę mandali zamykają tutaj czołgi, co wskazuje na polityczną sytuację, w której funkcjonowały polskie Dzieci Kwiaty. Wybierając jako formę wypowiedzi kolaż, wyklejankę z elementów znalezionych, Sipowicz świadomie bądź nie, odnosi się do jednego z charakterystycznych dla kontrkultur (nie tylko u Dzieci Kwiatów) postulatów swobodnej twórczości (hasło „każdy jest artystą”) sprzeciwiającej się akademickim rygorom tak pod względem treści jak i formy. Wystawa prezentowana w Galerii Olympia nie jest jednak sentymentalną podróżą. Prace artysty są nowe, co świadczy o tym, iż hipisowskie mity są dlań nadal żywe, chodź otrzymujące je obrazy pamięci niekoniecznie muszą być tak kolorowe jak młodzieży dorastającej w wolnych krajach mitologizowanego wówczas bardziej niż obecnie Zachodu. Estetycznie prezentacja oscyluje pomiędzy wielkomiejskim neofolkiem z licznymi odwołaniami do muzyki (autor często wykorzystuje okładki płyt jako element budowy obrazu) a campem otoczonego różami wizerunku Jezusa Chrystusa. Jednocześnie wiele mandali Sipowicza otoczonych jest kontrastującymi z pozostałymi elementami wyklejanek przedstawieniami czołgów, mamy tu również przedstawienia Pałacu Kultury i Nauki będącego dla pokolenia artysty symbolem władzy systemu politycznego(narzuca się tutaj skojarzenie z mandalami Zofii Kulik w całości zbudowanymi z symboli opresji politycznej i obyczajowej), który rewolucję obyczajową w Polsce uczynił jeżeli nie niemożliwą to ograniczoną do przestrzeni prywatnych. Jak wspomniano wyżej prace Kamila Sipowicza nawiązują do formy mandali – tradycyjnego sakralnego przedstawienia kosmosu buddyzmu tybetańskiego, który spopularyzowany został na Zachodzie dzięki podróżującym w Himalaje twórcom kultury New Age. Poprzez kontakty z religiami Wschodu wdrożono ekumeniczne wartości braterstwa; w medytacji szukano tyleż samo wolności, co wyzwalającego doświadczenia odmiennych stanów świadomości. Znaczące są tutaj tytuły prac: „Miłość”, „Wolność”, „Odlot”, „Bunt”: wszystkie wchodzą w repertuar coraz rzadszych w dobie zawłaszczającego całość ludzkiego doświadczenia tzw. złego konsumpcjonizmu, którego celem nie jest wytwarzanie ideii, a pomnażanie znajdujących się w wąskim gronie wielkich posiadaczy kapitału. Kamil Sipowicz wystawiał między innymi w Berlinie, Monachium, Warszawie, Katowicach i Krakowie. Tworzył rzeźby nawiązujące do kultur tradycyjnych (wystawa „Medea, Messalina i Kybele” w Królikarni w 2003), w latach siedemdziesiątych był aktywnym performerem a akcje z jego udziałem odbywały się, między innymi, w słynnej Galerii Repassage. Przemysław Chodań