kulturaonline

Rafał Bartkowicz »

Rafał Bartkowicz | 09.X - 30.X.2009

2009-X-30 Rysunki Rafała Bartkowicza nasuwają myśl o podróżach – po świecie, po emocjach, po sobie samym. Widzimy na nich obrazy, które nawarstwiły się na bladym, ale nadal harmonijnym tle. Pojawiają się tajemnicze kompozycje zasłaniające jakieś wydrukowane teksty – co powinniśmy odczytać? Dokąd prowadzą drogi, wyznaczone na kolorowym, intensywnym podłożu?

Bywa czasami tak, że ktoś na jakiś czas porzuca swoje zajęcie – to zajęcie, które kiedyś wybrał jako najważniejsze w życiu – by z różnych powodów oddać się innemu; albo zamyka drzwi domu na klucz, wyjeżdża w inne miejsce, przebywa wśród nieznanych ludzi, ogląda zaskakujące pejzaże i doświadcza nowych sytuacji. Podróż i powrót. Sprawa stara jak świat, jedno z najważniejszych doświadczeń w życiu każdego z nas i jeden z podstawowych mitów kultury. Mało kto nie podróżuje (z konieczności albo z upodobania, fizycznie albo duchowo, po kontynentach, po marzeniach, po emo-cjach…). Mało kto z podróżników nie powraca prędzej czy później do domu, albo tego co domem nazywa. Podróżami z powrotami są choćby koleje uczuć, na przykład miłosnych. Albo ponawiane przez ludzi mniemających, że sprawy ducha są w życiu najważniejsze, próby porozumienia się z rzeczywistością przekraczającą ziemskie sensualne doświadczenie. By nie wspomnieć o podróżach w najbardziej dosłownym znaczeniu, które najbardziej lubimy, do innych krajów i zamieszkujących je ludzi, zwierząt, roślin i przyrody nieożywionej. Podróże zostawiają w nas swoje ślady. Choć nie zawsze, bo niemało wśród nas takich, którzy nie przywiązują do tego większego znaczenia. Ale tę grupę zostawmy na boku (wcale jej nie lekceważąc z tego powodu). Właściwie można zadać by pytanie, czy człowiek w swoim dojrzałym życiu nie jest kształtowany przez te różne doświadczenia różnych podróży i nie można go poznawać przez „odczytywanie” ich śladów, jakie w nim one pozostawiły. Kiedy jesteśmy w podróży zalewa nas wszystko, co nowe, chłoniemy inne, nieznane obrazy, doświadczenia, uczucia. Czy nie zdarzyły się nam wtedy momenty, że zapominaliśmy o sobie, wszystko wydawało się odmienne, często nas zachwycało, a często budziło wątpli-wości i wywoływało kłopoty, a nierzadko nawet obawy i lęk? A kiedy powracamy, ile z tych doświadczeń nie rozwiewa się gdzieś bezpowrotnie? Nie blaknie, czasem nawet ku naszemu zadowoleniu? Jednak to, co zapamiętujemy z podróży zostawia ślad i warto go utrwalić. Ten ślad jest niewyraźny i lepiej go widać na tle czegoś już obecnego, tego, co znaliśmy już przed podróżą. Krótko mówiąc – aby uświadomić sobie, jacy jesteśmy po przejściu przez nowe doświad-czenia, powinniśmy je narysować na tle doświadczeń, które wcześniej w sobie utrwaliliśmy, czy też – jak się to mówi – zinterioryzowaliśmy. Rysunki Rafała Bartkowicza nasuwają myśl o takich podróżach – po świecie, po emocjach, po sobie samym. Widzimy na nich obrazy, które nawarstwiły się na bladym, ale nadal harmonijnym tle. Pojawiają się tajemnicze kompozycje zasłaniające jakieś wydrukowane teksty – co powinniśmy odczytać? Dokąd prowadzą drogi, wyznaczone na kolorowym, intensywnym podłożu? Temat podróży i powrotu ma w wypadku rysunków Rafała Bartkowicza znaczenie podwójne. Artysta pokazuje swoje nowe prace po przerwie w artystycznej pracy, którą wypełniły mu inne zajęcia, niedalekie od artystycznych, ale przecież nie związane bezpośrednio z zajęciem, które kiedyś wybrał jako wiodące w swoim życiu. W tym czasie zdarzyło mu się także odwie-dzić dalekie kraje i to, co tam zobaczył odcisnęło swój ślad w prezentowanych u Olimpii rysunkach. Ciekawe, jakie będą typy Szanownych Widzów co do tego, o jakie to kraje chodzi. Sztuka piękna ma taką piękną właściwość, że pokazując coś z własnego przeżycia twórcy pomaga odbiorcom jego dzieł odczytać w sobie przeżycia pokrewne, ale wyłącznie własne. Ten moment takiego zetknięcia się z dziełem sztuki to bardzo dobry moment w ludzkim życiu, nawet jeśli te lub owe przeżycia mogą należeć do trudnych. Ale to już temat osobisty, którym każdy może się zająć osobiście po opuszczeniu galerii. Jan Kawiorski