kulturaonline

WIZJA LOKALNA »

Tomasz Vetulani/ 05.09. – 04.10.2014 

Nie jest niczym niestosownym zatrzymać się przy jednym tylko obiekcie prezentowanym na wystawie. Zamiast skrupulatnie przesuwać się wzdłuż ścian i zawieszać wzrok po kolei na wszystkich eksponatach. Nie ma się co oszukiwać – takie sumienne oglądanie może nas w końcu zaprowadzić w kozi róg galerii, z którego trzeba będzie się salwować ucieczką, żałując bezpowrotnie straconej okazji do poznania, a przynajmniej zapoznania się z nową kolekcją artysty. Tym artystą jest Tomasz Vetulani. Cechuje go to, że tworzy obiekty, które budują pewien świat – ważne, by zwrócić uwagę na niedokonaną formę: budują. Realność tego świata nie jest skończona.

 

 

Na przykład – są artyści, którzy pracują nad swoim stylem – stylem obserwowania świata i stylem, w jakim ten świat przekształcają (odtwarzają) w swoich pracach. Jeden obraz jest kontynuacją poprzedniego, następuje wynikanie jednego z drugiego, poznanie świata za pomocą sztuki powinno odbywać się w pewnym rytmie. Tacy artyści podążają za swoim stylem. A my oglądając ich prace mamy wrażenie (poczucie), że podążamy w kierunku, który nam zasugerowali.Świat przedstawiony Tomasza Vetulaniego nie ukazuje się w takiej postaci.  Został on zaobserwowany przez artystę w stanie nie-poskładanym. Słowa chaos, a nawet nieład nie pasują tutaj jednak. Lepiej będzie użyć porównania ze zbieraniem dowodów, tak jak w śledztwie. Ale bez paniki. Tomasz Vetulani nie wydaje się być twórcą apokaliptycznym i nie są to dowody zbrodni ani żadnej katastrofy. Przeciwnie wręcz – są to dowody życia. Postawione obok siebie, ale nie wchodzące w interakcje z góry zaplanowane przez artystę. Jeśli do związków między nimi dochodzi, to raczej dopiero w obecności widzów zgromadzonych, aby zapoznać się z nową jego kolekcją. Czasem dopowiada nam kierunek obserwacji, dzieli się pewną refleksją, dodaje tytuł. Jest jednak nadal enigmatyczny i lakoniczny. Obserwacja jego świata będzie skuteczniejsza, jeśli będziemy się po nim poruszać w sposób równie swobodny i nieustalony. Aby nie obciążać swojej inwencji, która ma za zadanie pokazać ten nie-poskładany świat – aby nie obciążać jej bagażem sprawdzonych i popularnych w sztuce technik, artysta wykorzystuje techniki nie najczęściej wykorzystywane. Maluje silikonem, używa surowców wtórnych, lepi z papieru pakowego. Rzec można, że do kwestii techniki podchodzi z pewną nonszalancją. Ale taka nonszalancja daje mu swobodę. A taka swoboda jest przydatna, gdy czuje się potrzebę i ma się chęć pokazać świat w taki sposób. Ten ruchliwy nie-dookreślony świat, gdzie kontury rzeczy są nie-dorysowane lepiej, wyraziściej się prezentuje, gdy jest odmalowany (przedstawiony) zaskakującym silikonem a nie na przykład oczywistym olejem. Tomasz Vetulani pyta siebie samego i swoich widzów: Jak stworzyć piękno przez przypadek? Oto jest pytanie. Nie przypadkiem pojawia się ono pod koniec tego tekstu. Teraz bowiem wypada szukać na nie odpowiedzi sam na sam z obiektami, które wypełniają przestrzeń galerii. (Tekst: Jan Kawiorski.)