kulturaonline

Tomasz Wawak_09.XI_22.XI.2012 »

malarstwo przestrzenne

Tomasz Wawak zanim wszedł w obszar sztuki studiował nauki ścisłe. Porzucił Uniwersytet i wybrał malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych (1967). Po pierwszym roku studiów zapisał się do pracowni Tadeusza Kantora (był to akurat okres krótkotrwałego powrotu Kantora na Akademię). I dzięki temu razem z innymi studentami Tomasz znalazł się, jak wspomina, od razu w samym środku tego co działo się w sztuce.

„Najwspanialsze było to, że on nas wprowadzał w środowisko, że dzięki niemu poznaliśmy Stażewskiego, Krasińskiego, Różewicza... Dla mnie te spotkania były ważniejsze od przychodzenia do pracowni”. W samej pracowni korekty, szereg korekt, nie dla poprawienia doraźnego efektu ale z myślą o pracy następnej, o przyszłości. Nie było to żmudne terminowanie w szkole a od razu Krzysztofory, Galeria Foksal, happening „Kapelusz czteroosobowy”. Ukoronowaniem tego etapu była manifestacja „My nie śpimy” na sympozjum „Złote grono” w Zielonej Górze. Po zaprzestaniu współpracy z Kantorem i z Galerią Foksal, powrócił na ASP (z której odszedł solidaryzując się z Kantorem, który został wyrzucony z posady profesora). Wtedy, na początku lat 70. spotkał Andrzeja Szewczyka, z którym połączyła go nieprzerwana, przyjaźń artystyczna, duchowa i życiowa. To właśnie Tomasz wprowadzał Andrzeja w świat sztuki. Realizowali razem „malarstwo wałków”. Było to pokrywanie obrazów przy użyciu wałków, jakim malarze pokojowi nanoszą na ściany ornament. W tym geście zawierała się manifestacja: kwestionowanie malarstwa, jego wymiaru, istoty obrazu, poddawanie w wątpliwość „tego co artystyczne”. Na tym etapie Szewczyk, ale z udziałem Wawaka, zamalowywał białymi pasami powierzchnie luster. Była to metafora gry z przedstawieniem rzeczywistości i jej negowaniem, znamienna dla dalszych poszukiwań Tomasza. Tomasz Wawak od połowy lat 90. uprawia malarstwo przestrzenne. Unaocznia w doznaniach wzrokowych trzeci wymiar, iluzję przestrzeni, bez uciekania się do perspektywy albo łatwych komputerowych animacji (na ekranie komputera tylko demonstruje efekty dla mało cierpliwego czy wytrwałego widza). Przestrzenność osiąga czystą pracą malarską, z doskonałym rozumieniem geometrii (kiedyś, opowiadał mi o tym, swoją wiedzę geometryczną wykorzystywał w przestrzennych, ruchomych modelach). Nie bez znaczenia jest tutaj jego niegdysiejsza predylekcja do nauk ścisłych – matematyki, geometrii. W sztuce często, podobnie jak w życiu, aby w ogóle pójść dalej trzeba czasem zawrócić. Nie z obranego kierunku, ale do posiadanego zasobu doświadczeń, wiedzy. Tomasz Wawak miał do czego powrócić - właśnie do nauk matematycznych, żeby ożywić świat swojej sztuki impulsami nowych energii. J.T.